Dębicka publiczność bardzo ciepło przyjęła dwa pierwsze przedstawienia amatorskiego teatru „Kurtyna” działającego przy Miejskim Ośrodku Kultury. Burzliwe oklaski nagrodziły aktorów i twórców „Serenady” Sławomira Mrożka.

 

 

Zapowiadając przedstawienia „Kurtyny” dyrektor MOK Jan Borek przypomniał, że jest to trzecia propozycja tego teatru przygotowana przez Roberta Chodura, aktora sceny rzeszowskiej im. Wandy Siemaszkowej. Po bardzo realistycznych „Ślubach panieńskich” Aleksandra Fredry i równie realistycznej kryminalnej opowieści „Myszki trzy” Agathy Christie, tym razem Robert Chodur zaproponował dębickiej publiczności „Serenadę” Sławomira Mrożka, filozoficzną opowieść w konwencji teatru absurdu. Głównymi światowymi przedstawicielami tego nurtu w teatrze byli: Harold Pinter i Eugene Ionesco. W Polsce natomiast Witold Gombrowicz, Stanisław Ignacy Witkiewicz i właśnie Mrożek.

W obsadzie „Serenady” można zobaczyć panie znane z poprzednich przedstawień „Kurtyny”: Agatę Żmudę, Monikę Sroczyńską, Kingę Wróblewską, Edytę Kujawską-Gawlik i Barbarę Żubrowską oraz panów: Piotra Szypra i Szymona Zielińskiego. Reżyseria, opracowanie tekstu i muzyki: Robert Chodur, scenografia Ryszard Kucab, inspicjent Dominika Migoń.

W „Serenadzie” (napisanej w 1972 roku) Mrożek sięgnął do sprawdzonego wzoru powiastek filozoficznych, w których główną rolę grają zwierzęta o ludzkich cechach. Nie inaczej przecież swoje bajki konstruował biskup warmiński Ignacy Krasicki czy francuski mistrz La Fontaine. A zaczął oczywiście Ezop. Po co ten zwierzęcy kostium? Można zacytować biskupa Krasickiego, który w Dębicy ma swoją ulicę: „I śmiech może być nauką, gdy się nie z osób, lecz przywar natrząsa”.

I dębicka publiczność to zrozumiała, często reagując śmiechem. Pomagały w wyzwalaniu tych uczuć zabiegi formalne Roberta Chodura, który wiele scen wyostrzył, wyolbrzymiał. Ktoś może się na to zżymać, ale to przecież Jan Błoński pisząc o jednoaktówkach Mrożka zapytał: „Czy każda komedia musi coś wnosić? Czy nie dość, że bawi? Pisarz nie tylko jest tragarzem idei, jest też trefnisiem i rzemieślnikiem słowa”.

Sławomir Mrożek przewidział w kurniku miejsce dla trzech kurek: Blond (Kinga Wróblewska i zamiennie Monika Sroczyńska), Ruda (Edyta Kujawska-Gawlik), Bruna (Agata Żmuda). Robert Chodur dodał czwartą kurkę: puentującą okrzykami dramatyczne sceny i wiecznie popijająca z gustownej piersiówki Pstrokatą (pyszna Barbara Żubrowska). Wszystkie zresztą są wyborne. Każda ma inny charakter i temperament, każda marzy o innym życiu i innym Kogucie (Piotr Szyper). Ten już im się znudził. Boją się go, ale jednocześnie lekceważą. I przychodzi pod kurnik Lis, bardzo atrakcyjny, Lis gitarzysta. Znacznie młodszy (Szymon Zieliński) niż zramolały Kogut. Rozmowa będzie o tym i o tamtym, zalotach i porządkach, mądrości i głupocie kur, przebiegłości koguta i rzekomej potulności lisa. Będzie także muzyka, a któraż kobieta nie lubi muzyki?

Lis używa podstępu, aby napełnić sobie brzuch. Z kurkami mu się nie udaje, Kogut, pełen pychy arogant i zazdrośnik pada jego ofiarą. Jak w życiu.

Robert Chodur wraz z aktorami pokazał, że przesłanie Mrożka nic nie straciło na swej aktualności. Każdy może się o tym przekonać. W najbliższą niedzielę odbędą się jeszcze dwa kolejne przedstawienia: pierwsze o godzinie 17.00, drugie o 19.00, na które zapraszamy miłośników kulturalnej rozrywki.

 

GALERIE ZDJĘĆ

Serenada 4.06.18
fot. Dawid Pikor

Serenada 5.06.18
fot. Łukasz Pas